STAL II STALOWA WOLA 2:2 Geo-Eko EKOBALL STAL SANOK [31.08.2019]

STAL II STALOWA WOLA 2:2 Geo-Eko EKOBALL STAL SANOK (2:1)
Bramki: Mateusz Kuzio 24′, Łukasz Tabisz 89′

Skład: 1. Krzanowski – 18. Baran, 5. Adamiak Karol, 20. Jaklik, 37. Słysz Szymon (21. Posadzki 80′), 23. Tabisz, 11. Słysz Kacper (19. Lusiusz 75′), 6. Niemczyk, 15. Kaczmarski (2. Ząbkiewicz 67′), 14. Adamiak Kamil (10. Sieradzki 60′), 9. Kuzio Mateusz (7. Sobolak 72′)

Na daleki wyjazd do Stalowej Woli udajemy się bez kontuzjowanych – Piotra Lorenca oraz Seweryna Zajdla. Również już bez Arkadiusza Femina, który zdecydował się w rundzie jesiennej „pograć” w Starcie Rymanów.
Mecz rozgrywany w samo południe na boisku rezerw drugoligowej Stali Stalowa Wola, toczony był w ogromnym upale. Gospodarze wzmocnieni wieloma graczami z kadry pierwszego zespołu, z pewnością liczyli na łatwy komplet punktów.
Trener Ostrowski dokonał kilku roszad w wyjściowym składzie w stosunku do ostatniego pojedynku z Kolbuszową.
Początek meczu i pierwsza groźna akcja dała już prowadzenie gospodarzom. W 4 minucie objęli prowadzenie po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego, który wykonywany był z bocznego sektoru boiska. W 28 minucie podwyższyli rezultat po strzale przy słupku z okolicy 16 metra. Było w tym momencie „tragicznie”.
Gdy jednak w 28 minucie meczu Mateusz Kuzio zdobył bramkę po świetnej akcji Szymka Słysza „jeden na jeden” i dokładnym dograniu do napastnika, wstąpiła na nowo nadzieja w naszych piłkarzy, że wcale nie musi być źle. Zrobił się świetny mecz, z obydwu stron sunęła akcja za akcją. Kibice mieli na co patrzeć. Pod koniec pierwszej części meczu, Damian Niemczyk zdecydował się na strzał z dystansu, Kuzio dostawił nogę, zmieniając tor lotu piłki, która z radością zatrzepotała w siatce. Radość sanoczan niestety powstrzymał boczny arbiter, podnosząc chorągiewkę do góry. Według większości, nie było mowy o pozycji spalonej…
Druga odsłona, w której sukcesywnie trener dokonywał zmian była w wykonaniu naszych piłkarzy bardzo dobra. Nikt nie szczędził sił, by w potwornym upale walczyć „do upadłego”. Stalowa Wola również próbowała zamknąć mecz trzecim golem, stąd grę obydwu drużyn z przyjemnością się oglądało. Harowali „starzy” – Niemczyk z Tabiszem, harowała również młodzież ze Słyszami i Baranem na czele. Dobre zawody rozgrywał Kamil Adamiak, świetne drugi z Adamiaków – Karol, który czyścił przedpole Krzanowskiemu. Dobre zmiany w wykonaniu Sieradzkiego czy Lusiusza, w końcu bardzo dobrze „bite” stałe fragmenty gry… Trwała tylko walka z czasem i pytanie „Czy zdążymy wyrównać…?” Zdążyliśmy… W 89 minucie spotkania, po kornerze w wykonaniu Damiana Barana, świetnie nabiegający na piłkę Łukasz Tabisz trafia głową, pozostawiając bez najmniejszych szans bezradnego bramkarza gospodarzy. Sędzia główny doliczył niewiele, mimo to żadna z drużyn nie chciała zadowolić się remisem. Najpierw zakotłowało się w naszym przedpolu, gdzie obrońcy dosłownie „jeżdżąc na tyłkach” ostatkiem sił wybili piłkę sprzed nóg atakujących gospodarzy. W odpowiedzi wychodzimy z kontrą 3 na 3, i wydaje się zła decyzja naszego napastnika, który zamiast podania do Ząbkiewicza, mógł strzelać z 16 metrów, miał przed sobą jedynie bramkarza… Łatwo jednak się mówi, na boisku jest o wiele trudniej…

„Jak się lubi co się nie ma, to się lubi co się ma”… trzeba przyjąć ten wydarty z trudnego terenu punkcik i uszanować, bo smakuje o wiele lepiej niż ten sprzed tygodnia w spotkaniu u siebie z Kolbuszową.

Gratulujemy piłkarzom dobrej postawy. Widać jak na dłoni, że ciężko nam grać z drużynami, które bronią się całym zespołem (Tuczempy, Kolbuszowa), a skuteczniej, a przede wszystkim ładniej dla oka wyglądają mecze z zespołami, które grają otwarty futbol i nie boją się atakować. W sobotę kolejny mecz z drużyną z pewnością nastawioną ultradefensywnie – tj. Startem Pruchnik, ale w końcu mecz ten trzeba wygrać. Wysoko wygrać!

Trener Mateusz Ostrowski – pomeczowa opinia: Pierwsze minuty spotkania przebiegały pod dyktando gospodarzy, a przewaga ta została udokumentowana dwoma bramkami. Z czasem gra się wyrównywała i my również zaczęliśmy stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwnika. Po ciekawej akcji strzeliliśmy gola kontaktowego. Druga połowa w naszym wykonaniu była lepsza, a efektem dobrej gry była bramka wyrównująca. Mecz toczony był w szybkich tempie, obfitował w sporą ilość sytuacji podbramkowych, a kibice nie mogli narzekać na nudę. Chłopcy zagrali z pełnym zaangażowaniem do ostatnich minut i mimo wzmocnionego zawodnikami 1-szej drużyny składu gospodarzy, wywieźliśmy wartościowy punkt ze Stalowej Woli.

UDOSTĘPNIJ