Grała młodzież Ekoballu…[6-7.04.2019]

Poniżej osiągnięte rezultaty oraz relacje trenerów z rozegranych spotkań. Dziś (8.04.2019) o godz. 15:00 na stadionie Ekoball w Bykowcach trampkarze starsi podejmują Stal Mielec.

Młodzik młodszy
SPARTA LEŻAJSK 2:9 EKOBALL SANOK (1:4)
Bramki: Filip Filipczak x4, Jakub Nowak x2, August Filipczak, Konrad Król, Michał Podstawski

Skład: Pelczarski Damian, Pielech Kacper, Nowak Jakub, Żak Maksymilian, Januszczak Karol, Filipczak Filip, Filipczak August, Mateja Mateusz, Król Konrad, Masłowski Karol, Podstawski Michał, Rolnik Eryk, Żurek Kacper, Czerwiwiec Jan oraz Andrzejewski Borys który zmaga się z kontuzją ale nadal z chęcią spędza czas z drużyną

Relacja trenera Tomasza Matei:
Bardzo dobrze rozpoczynamy rundę wiosenną. Pierwszy wyjazdowy mecz i od razu długa wycieczka na mecz ze Spartą Leżajsk. Na to spotkanie oczywiście z chęcią pojechaliby wszyscy trenujący zawodnicy, jednak liga to liga i wszyscy pojechać nie mogą (maks. 18 piłkarzy). Za tydzień jest kolejny mecz i na pewno następni zawodnicy zaliczą ligowe spotkanie. Sam mecz odbywał się pod nasze dyktando, graliśmy ładnie i kombinacyjnie, jednak na początku piłka nie mogła znaleźć drogi do bramki. Kiedy po golu na 1-0 wydawało się że już wszystko mamy pod kontrolą sami podajemy rękę przeciwnikowi, prezentując mu bramkę na 1-1 po błędzie naszego bramkarza (to się zdarza i nikt o to nie ma pretensji). Po straconej bramce podkręcamy tempo i na przerwę schodzimy z wynikiem 4-1. W drugiej części dokładamy jeszcze pięć trafień, a rywalom pozwalamy na strzelenie jednej bramki. Spotkanie kończy się wynikiem 9-2 dla naszych chłopaków, choć w końcówce spotkania przy wysokim prowadzeniu, co niektórzy zawodnicy zapomnieli o grze na swoich pozycjach, co nie może zdarzyć się w następnych meczach.


Młodzik starszy
ORLIK PRZEMYŚL 1:2 EKOBALL SANOK (0:1)
Bramki: Mikołaj Kowalik 30’, Daniel Pyszko 45’

Skład: Haduch – Jajko, Czuryło, Nowak, Zięba Filip, Zięba Adrian, Bobowski, Kowalik, Tarapacki, Miklicz, Wojtowicz, Lemko, Szewczyk, Pyszko, Buczek

Relacja trenera Dawida Romerowicza:
Inauguracja rozgrywek grupy B, Podkarpackiej Ligi Młodzika Starszego na plus. Od początku meczu to nasza drużyna narzuciła swój styl gry, utrzymując się dłużej przy piłce na połowie przeciwnika, stwarzając 2-3 dogodne sytuacje bramkowe. Najlepszej nie wykorzystał Dawid Bobowski, który w sytuacji sam na sam strzelił mocno i w ostatniej chwili bramkarz miejscowych przeniósł piłkę nad poprzeczką. Bramkę na 1-0 zdobywamy w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, po składnej akcji lewym skrzydłem Pawła Tarapackiego, który świetnie wycofuje piłkę przed pole karne, gdzie bardzo dobrze dysponowany tego dnia Mikołaj Kowalik wyprowadza naszą drużynę na prowadzenie mocnym strzałem po ziemi. Bramkarz bez szans był w tej sytuacji. Druga połowa to kontynuacja dobrej gry naszej drużyny, która kontroluje poczynania na boisku, stwarzając bardzo dobre sytuacje. Warty uwagi był mocny strzał Szymona Nowaka, po którym bramkarz fantastyczną paradą przeniósł nad poprzeczką. Kilka minut później swój dobry debiutancki występ pieczętuje Daniel Pyszko, strzelając bramkę na 2-0 po indywidualnej akcji. Bramkę na 1-2 tracimy w ostatniej minucie meczu, gdzie chyba już zawodnicy myślami byli w drodze powrotnej do Sanoka. Przez brak koncentracji dopuszczamy do niegroźnego dośrodkowania, po którym kolejny debiutant – bramkarz Michał Szewczyk piąstkuje pod nogi zawodnika z Przemyśla, a ten dopełnia tylko formalności.Dobry mecz całej drużyny, pokazali konsekwentną grę od początku do końca spotkania. Jak na pierwszy mecz pokazali wiele fajnych ciekawych akcji, co jest dobrym prognostykiem na długą rundę wiosenną.


Juniorzy młodsi
EKOBALL SANOK 1:4 SMS SIARKA TARNOBRZEG (1:1)
Bramka: Michał Borowski 35’

Skład: Jagniszczak – Błażowski, Gadomski (65’ Gawlewicz Mateusz), Piotrowski, Rudy, Mermer, Muszyński, Pielech, Borowski, Janusz, Łuczycki

Relacja trenera Sebastiana Jajko:
Mimo, że wynik na to nie wskazuje, Ekoballowcy z Siarką zagrali całkiem dobry mecz. Cieszy fakt, że po wysokiej porażce w Stalowej Woli drużyna nie podłamała się, gra była już lepsza, było mniej błędów i więcej walki. A zaczęło się fatalnie – już w 3 minucie po wrzutce  w pole karne i błędzie obrońcy goście obejmują prowadzenie. Chwilę później kontuzji doznaje podpora naszej defensywy, Łukasz Gadomski, mimo to  wytrwał na boisku do 65 minuty. W pierwszej połowie walczymy jak równy z równym z przeciwnikiem, starając się wyrównać. Chwilę po stracie gola świetną okazję marnuje Wiktor Łuczycki, w sytuacji sam na sam trafia w bramkarza. W końcu osiągamy cel – Michał Borowski wywalczył piłkę po niedokładnym wybiciu jej przez bramkarza i strzałem z 30 metrów umieszcza piłkę w siatce. Goście przejmują inicjatywę na początku drugiej połowy, dokumentując ją dwoma trafieniami. Szczególnie przykre było trzecie z nich – w starciu z Jagniszczakiem pada w polu karnym napastnik Siarki, nie podnosi się, wydaje się, że sędzia przerwie grę, ten jednak nie gwiżdże, a dezorientację w naszych szeregach wykorzystuje gracz rywali, lobując wysuniętego Jagniszczaka. No cóż, gra się do gwizdka. Od tego momentu osiągamy przewagę i po indywidualnej akcji Radka Rudego i faulu na nim mamy rzut karny, niestety strzał Łuczyckiego w niezłym stylu broni bramkarz. W ostatniej minucie Siarkowcy wykorzystują fakt, że postawiliśmy wszystko na jedną kartę i po bardzo ładnej kontrze podwyższają prowadzenie. Siarka okazała się drużyna dobrze zorganizowaną, grającą szybką piłkę, tym bardziej należy docenić fakt, że toczyliśmy z nią  przez większą część meczu wyrównany bój. Nasza gra wygląda coraz lepiej, mamy nadzieje, że niedługo zaczniemy punktować. Okazja w najbliższą niedzielę, choć rywal wymagający – wyjazd do Stali Rzeszów.


Trampkarz młodszy
STAL MIELEC 10:1 EKOBALL SANOK (4:0)
Bramka: Brajan Milczanowski 68’

Skład: Rakoczy – Wojdyła, Buczek, Skiba, Kuczma, Targowski, Pelc, Milczanowski, Nowosielski, Joniak, Rajchel, Jankowski

Relacja trenera Jakuba Jaklika:
Ciężka przeprawa i worek bramek straconych przywozimy z Mielca. Przez pierwsze 15 minut wszystko wyglądało poprawnie – przeciwnik posiadał optyczną przewagę, ale potrafiliśmy się dobrze organizować w defensywie. Pierwszego gola tracimy po rzucie wolnym, bez szans dla debiutującego w bramce Daniela Rakoczego. Potężne strzelanie zaczęło się pod koniec pierwszej połowy. Sporo problemu mieliśmy przy wyprowadzaniu piłki od własnej bramki. Trzykrotnie wystawiamy przeciwnikowi piłkę na tacy. Druga odsłona przyniosła gola Milczanowskiego, który strzelił bramkę po precyzyjnym uderzeniu z rzutu wolnego. Mając wąską ławkę (tylko jedna zmiana – nieobecni Hott, Szpojnarowicz i Mielnik, a aż trzech narzekało na urazy – Pelc, Joniak i wracający po długiej przerwie Nowosielski), nie mogliśmy rotować zawodników i najzwyczajniej brakowało nam sił. Przeciwnik zaczął mieć coraz więcej wolnej przestrzeni, nie doskakiwaliśmy na czas, a oni punktowali nieubłaganie.

UDOSTĘPNIJ