Geo-Eko EKOBALL STAL Sanok 3:0 Unia Nowa Sarzyna – relacja, zdjęcia [30.05.2018]

Geo-Eko EKOBALL STAL SANOK 3:0 UNIA NOWA SARZYNA (1:0)
Bramki:
Tabisz 27′, Kuzio 86′, Sieradzki 90′

Do pierwszej jedenastki trener desygnował następujących piłkarzy: Krzanowski – Wójcik, Florek, Śmietana, Kaczmarski – Jaklik, Tabisz (85′ Gierczak), Ząbkiewicz (77′ Suszko), Słysz (72′ Hydzik), Sieradzki – Femin (65′ Kuzio).

Środowy mecz z Unią Nowa Sarzyna rozpoczął się od bardzo smutnego akcentu. Była to minuta ciszy, która uczciła pamięć zmarłej dzień wcześniej Joanny Posadzkiej – Partnerki naszego bramkarza Piotra Krzanowskiego. Piłkarze wyszli na ten mecz z czarnymi opaskami na ramieniu oraz pełni skupienia, łącząc się w smutku i bólu ze swoim Kapitanem, który chciał wyjść na boisko, mimo tak trudnych dla niego chwil. Tego z pewnością chciałaby Joanna…

Sam mecz, który rozgrywany był w upalne popołudnie na stadionie Ekoball w Bykowcach, mógł się bardzo podobać.

Unia przystąpiła do meczu z nożem na gardle, gdyż próbuje mocno uniknąć spadku z IV ligi. Grała dobrze, walecznie, miała nawet swoją szansę na zdobycie gola, jednak każdorazowo na posterunku był nas bramkarz. Nasze akcje również były składne, a ręce co rusz składały się do oklasków.

Na tym meczu nie było kamery, jednak jeśli ktoś chce wiedzieć jak padła pierwsza bramka – wystarczy, że cofnie się pamięcią do Mistrzostw Świata ESPANA ’82, i obejrzy skrót pamiętnego meczu POLSKA – BELGIA, również wygrany 3-0. Młodsi mogą znaleźć na kanale YouTube. Wówczas Kupcewicz zagrał na głowę do Buncola, ten odegrał głową do Bońka, a Zibi główką przelobował bramkarza Belgii – Preud’homme’a. Majstersztyk!

W środę Jaklik zagrał z głębi pola pola do Femina, ten odegrał głową do Tabisza, a Łukasz pięknie przerzucił piłkę – oczywiście również głową – a’la Boniek – nad bramkarzem Unii. Była to 27. minuta meczu. Prowadzimy 1-0. Majstersztyk do kwadratu :-)

Teoretycznie takim wynikiem powinien się ten mecz zakończyć, gdyż do pory – jeśli pierwszego gola w meczu strzelał Tabisz, mecz wygrywaliśmy 1-0. Tak się jednak nie stało. Unia musiała się otworzyć, gdyż każdy punkt jest dla nich na wagę złota, z kolei dla naszych piłkarzy taka gra to przysłowiowa „woda na młyn”…

Graliśmy dobrze i szybko do samego końca, co rusz groźnie kontratakując, doprowadzając do strzelenia jeszcze dwóch bramek. W końcu przełamanie Mateusza Kuzio, który wszedł w 65. minucie za Arka Femina. Wchodząc na „podmęczonego” przeciwnika mógł zdobyć co najmniej trzy gole. Najpierw doszedł do dośrodkowania, jednak jego strzał głową był zbyt lekki, następnie wygrywając pojedynek biegowy, przegrał rywalizację z bramkarzem, w końcu jednak – a była to 86 minuta, wyprzedził obrońcę, a w sytuacji sam na sam „szturnął” piłkę pod brzuchem interweniującego golkipera. Ten gol dał Mateuszowi bardzo dużo radości i chyba ogromną ulgę. Oby ta skuteczność pozostała z naszym napastnikiem.

Kropkę nad „i”, pieczętującą zwycięstwo, i nie dającą złudzeń, kto w tym meczu był drużyna lepszą – stawia Bartosz Sieradzki, który ze stoickim spokojem trafia przy słupku z najbliższej odległości w doliczonym już czasie gry.

Następny mecz już w niedzielę. Tym razem czeka nas wyjazd do lidera, pewnie kroczącego po awans do III ligi – drużyny Sokoła Sieniawa.

Skrót meczu z Sieniawą z rundy jesiennej (1-1) (KLIK)

Aktualna tabela (KLIK)